W
ostatnim rozdziale :
** Wysiadłam z auta i zaczęłam biec, po prostu biec przed siebie. Słyszałam wołanie Łukasza i Korneli, jednak nawet się nie obejrzałam, kiedy byłam w lesie. Pomyślałam, o tym, z tu będę miała spokój.. Rozejrzałam się. Las o tej porze roku naprawdę wydaje się piękny. Zobaczyłam jedno drzewo na środku placyku. Usiadłam podpierając się o nie. Zaczęłam wszystko analizować.
*2 godziny później *
- Łukasz, musimy zadzwoni do Kamila.. - Widać było, że jestem przerażona.
- No i co mu powiemy ? „Hej, jestem Łukasz. Twoja dziewczyna zwiała mi z auta?!” - Krzywo się na mnie popatrzał.
- A co zamierzasz robić ? Robi się już ciemno i co raz zimniej. Olka siedzi tam z jakieś dobre 2 godziny ! Zemdlałą, a w dodatku nic nie pamięta ! - Nawrzeszczałam na niego.
- Dobra, masz rację. Dzwonimy.
**
Sięgnęłam po mój telefon, żeby zobaczyć czy jest zasięg. O dziwo był.. Czułam się trochę bezpieczniej, zawszę mogłam skorzystać z gipies'a. Zobaczyłam kilkanaście nie odebranych połączeń :
15 od Łukasza.. - Ujdzie.
10 od Korneli – Kurcze..
7 od Kamila. - Upss..
3 od mamy..- Nie żyję...
**
- No dobra Kamil.. - Rozłączyłam się.
- I co ? - Łukasz zaczął się wypytywać.
- Przyjedzie i zaczniemy jej szukać.
W końcu zjawił się Kamil. Przyjechał motorem w zimę.. On jest szalony.
- Jechałeś motorem ?! - Zaczęłam na niego wrzeszczeć. - Oszalałeś ?! Później będzie, że Cie gardło boli..
- Tak siostra też się cieszę, że Cie widzę.. Dobra, gdzie ona pobiegła ? - Wskazałam na las. Kamil zrobił minę pt. „serio ?”. Zaczęłam mu dokładnie tłumaczyć jak się wszystko potoczyło.
- Dobra.. Macie telefony ? - Kamil drapał się po brodzie, jak by myślał.. On zawsze tak robi.
- No mamy, ale co z tego jak to jest las ? - Łukasz się wtrącił.
- Nie daleko jest antena, więc zasięg jest nawet w lesie. - Na jego twarzy pojawił się uśmiech..
- Kamil ty się nie uśmiechaj tylko mów jaki jest ten twój wspaniały „plan” ? - Wygarnęłam mu..
- A więc rozłączymy się i zaczniemy jej szukać. - Bardziej ambitnego planu nie mógł wymyślić !?
**
Rozłączyliśmy się. Łukasz poszedł na wschód, Kornela na zachód, a ja na północ.
Zrobiło się już ciemno. Wyciągnąłem mój telefon i włączyłem latarkę. Szukaliśmy już od jakiś 2 godzin.. Bez skutków. Już miałem wracać, kiedy zobaczyłem zarys postaci.. Czyż bo to była Ola, moja najcudowniejsza Oleczka. Siedziała oparta o drzewo. Nogi miała skulone, a głowę wtuloną w kolana..
- Ola.. - Podszedłem do niej, usiadłem i objąłem.
- Czego wy wszyscy ode mnie chcecie ?! - Moja księżniczka się rozpłakała.. Rozumiem ją, ale ona tego nie wie..
- Spokojnie Olu, spokojnie. - Przytuliłem ją jeszcze bardziej, kurcze.. Dlaczego w życiu musi dojść do sytuacji pod bramkowych, żeby ludzie docenili to co mają ?
- Kamil... Zostaw mnie.. - Burknęła.
- Nigdy w życiu Cie nie zostawię. Jesteś jedną z 3 najważniejszych kobiet w moim życiu ! Będę Cie kochać zawszę. Zrozum to. - Wtuliłem się w nią jak małe dziecko w mamę. Ona się popłakała i wtuliła w mnie. Razem się popłakaliśmy.. Jednak żadne łzy nie zmienią tego, że ona po prostu mnie nie pamięta..
BLOG JEST CAŁKOWITĄ FIKCJĄ LITERACKĄ
_______________________________
Mam nadzieję, że się cieszycie..
Chciałam ten rozdział zadedykować Faustynie ! ♥ Jesteś ze mną od początku, czytasz cały czas.. DZIĘKUJĘ !
** Wysiadłam z auta i zaczęłam biec, po prostu biec przed siebie. Słyszałam wołanie Łukasza i Korneli, jednak nawet się nie obejrzałam, kiedy byłam w lesie. Pomyślałam, o tym, z tu będę miała spokój.. Rozejrzałam się. Las o tej porze roku naprawdę wydaje się piękny. Zobaczyłam jedno drzewo na środku placyku. Usiadłam podpierając się o nie. Zaczęłam wszystko analizować.
*2 godziny później *
- Łukasz, musimy zadzwoni do Kamila.. - Widać było, że jestem przerażona.
- No i co mu powiemy ? „Hej, jestem Łukasz. Twoja dziewczyna zwiała mi z auta?!” - Krzywo się na mnie popatrzał.
- A co zamierzasz robić ? Robi się już ciemno i co raz zimniej. Olka siedzi tam z jakieś dobre 2 godziny ! Zemdlałą, a w dodatku nic nie pamięta ! - Nawrzeszczałam na niego.
- Dobra, masz rację. Dzwonimy.
**
Sięgnęłam po mój telefon, żeby zobaczyć czy jest zasięg. O dziwo był.. Czułam się trochę bezpieczniej, zawszę mogłam skorzystać z gipies'a. Zobaczyłam kilkanaście nie odebranych połączeń :
15 od Łukasza.. - Ujdzie.
10 od Korneli – Kurcze..
7 od Kamila. - Upss..
3 od mamy..- Nie żyję...
**
- No dobra Kamil.. - Rozłączyłam się.
- I co ? - Łukasz zaczął się wypytywać.
- Przyjedzie i zaczniemy jej szukać.
W końcu zjawił się Kamil. Przyjechał motorem w zimę.. On jest szalony.
- Jechałeś motorem ?! - Zaczęłam na niego wrzeszczeć. - Oszalałeś ?! Później będzie, że Cie gardło boli..
- Tak siostra też się cieszę, że Cie widzę.. Dobra, gdzie ona pobiegła ? - Wskazałam na las. Kamil zrobił minę pt. „serio ?”. Zaczęłam mu dokładnie tłumaczyć jak się wszystko potoczyło.
- Dobra.. Macie telefony ? - Kamil drapał się po brodzie, jak by myślał.. On zawsze tak robi.
- No mamy, ale co z tego jak to jest las ? - Łukasz się wtrącił.
- Nie daleko jest antena, więc zasięg jest nawet w lesie. - Na jego twarzy pojawił się uśmiech..
- Kamil ty się nie uśmiechaj tylko mów jaki jest ten twój wspaniały „plan” ? - Wygarnęłam mu..
- A więc rozłączymy się i zaczniemy jej szukać. - Bardziej ambitnego planu nie mógł wymyślić !?
**
Rozłączyliśmy się. Łukasz poszedł na wschód, Kornela na zachód, a ja na północ.
Zrobiło się już ciemno. Wyciągnąłem mój telefon i włączyłem latarkę. Szukaliśmy już od jakiś 2 godzin.. Bez skutków. Już miałem wracać, kiedy zobaczyłem zarys postaci.. Czyż bo to była Ola, moja najcudowniejsza Oleczka. Siedziała oparta o drzewo. Nogi miała skulone, a głowę wtuloną w kolana..
- Ola.. - Podszedłem do niej, usiadłem i objąłem.
- Czego wy wszyscy ode mnie chcecie ?! - Moja księżniczka się rozpłakała.. Rozumiem ją, ale ona tego nie wie..
- Spokojnie Olu, spokojnie. - Przytuliłem ją jeszcze bardziej, kurcze.. Dlaczego w życiu musi dojść do sytuacji pod bramkowych, żeby ludzie docenili to co mają ?
- Kamil... Zostaw mnie.. - Burknęła.
- Nigdy w życiu Cie nie zostawię. Jesteś jedną z 3 najważniejszych kobiet w moim życiu ! Będę Cie kochać zawszę. Zrozum to. - Wtuliłem się w nią jak małe dziecko w mamę. Ona się popłakała i wtuliła w mnie. Razem się popłakaliśmy.. Jednak żadne łzy nie zmienią tego, że ona po prostu mnie nie pamięta..
BLOG JEST CAŁKOWITĄ FIKCJĄ LITERACKĄ
_______________________________
Mam nadzieję, że się cieszycie..
Chciałam ten rozdział zadedykować Faustynie ! ♥ Jesteś ze mną od początku, czytasz cały czas.. DZIĘKUJĘ !
Nie no zawsze brakuje mi słów, żeby opisać Twój blog ! :D Kochaam <33
OdpowiedzUsuńKocham to opowiadanie :)
OdpowiedzUsuńMasz talent ;)
Czekma na next ♥
Dawno nie pisałam , co nie zmienia faktu że czytałam ! :3 z wszystimi komentarzami u góry się zgadzam ... <3 bless ;* /iza.
OdpowiedzUsuńŚwietny!!!! Kocham Twojego Bloga ;)
OdpowiedzUsuńOuu ale się opuściłam w czytaniu za co z góry przepraszam :) Rozdział jak każdy cudowny a na końcu tak świetnie. ; ) Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńExtra, extra, extra, genialne, czekam na więcej/ L.L
OdpowiedzUsuńKiedy można sie spodziewać kolejnego ? ; )
OdpowiedzUsuńJak za wszę w godzinach późnych... ;)
UsuńRa chwilkę dodam.
Świetne ; )
OdpowiedzUsuń