- Ola.. Spokojnie nie ruszaj się. - Klęczałem obok niej.
- Strasznie boli mnie głowa..- Wymamrotała.
- Nie dziwie się.. Rozwaliłaś sobie głowę. Spokojnie leż, mama zadzwoniła już po karetkę.
**
Wylądowałam w szpitalu, znowu.. Jednak jest coś co mnie zdziwiło.. Pamiętam Kamila.. I wszystkie zdarzenia z nim związane... Ale czy naprawdę, czy mi się tylko wydaje ?
**
Generalnie leżałam na sali segregacji. Lekarz podszedł do mnie. Zszyli mi ranę na głowie, poza tym nic mi nie dolegało. Chcieli zostawić mnie na obserwacji, jednak wypisałam się na własne życzenie. Oczywiście nie obyło się bez strajków całej i zgodnej rodziny Bednarków.. Ah.. Charakterki. Mama Kamila postawiła mi kompromis. Jeżeli chce się wypisać ze szpitala muszę spędzić u nich 2 tygodnie. Szczerze jest to mi nawet na rękę.. Tylko zero prywatności. To normalne przy tylu osobach w rodzinie. Jednak teraz będzie inaczej.. Inaczej niż kiedy kiedy kolwiek wcześniej.
**
Minęło kilka dni i chciałam wrócić do dnia przed wypadku..
Sięgnęłam po mój szary pamiętnik. Otworzyłam go w połowie i zaczęłam czytać.
14 styczeń 2013 rok.
Drogi Pamiętniku.
Jutro wracamy już do domu. Tak naprawdę nie wiem co myśleć.. Z jednej strony się cieszę, bo wiem, że Kamil w końcu odpocznie,zobaczymy się z bliskimi. Ale tak naprawdę wiem ile mu to sprawi radości, tak naprawdę dzięki jemy mój szary do tą świat stał się kolorowy [..]
Kocham go każdym dniem co raz mocniej.. Tak naprawdę nigdy nie zdawałam sobie sprawy, że miłość tak uszczęśliwia.. Że dodaje skrzydeł, dzięki niej każdy kolejny dzień jest piękniejszy.
Generalnie to nie wiem co napisać, może po prostu;
„ [...] miłość po prostu jest. Bez definicji. Kochaj i nie żądaj zbyt wiele. Po prostu kochaj.” - Paulo Coelho
~ Kazik ♥
Rozpłakałam się.. Po prostu nadal czuję tą bez bezsilność.
Na szczęście w domu byliśmy sami, we dwoje. Kornela z Kondziem poszli do znajomych tak samo jak i rodzice całe trójki. Miałam nadzieję, że Kamil nie przyjdzie do pokoju w tym momencie. Oczywiście Kamil wparował do pokoju..
- Ola.. Nie wiem co się stało.. Ale wiem jedno, to na pewno nie powód do łez. - Usiadł koło mnie na łóżku. Objął mnie ręką. Łzy skapywały na pamiętnik, który leżał na moich kolanach. Kamil wziął go i przeczytał ostatnie zdanie.. Przytulił mnie mocniej.
Muszę przyznać, że jest moim ideałem..
- Budzą nas ze snu czarne anioły, miłość rodzi w nich lęk. Budzą nas ze snu czarne anioły,ciągle spadają w dół. - Powiedział spokojnie i powoli.
- Znasz to prawda ? - Przytaknęłam. - Bo widzisz.. Tak czasami jest w prawdziwym . - Nastała cisza.. Błoga cisza.
Zaproponowałam zejście na dół i zrobienie kolacji. Później siedzieliśmy przed telewizorem, tak naprawdę nic ciekawego nie oglądaliśmy.. Wręcz się nudziliśmy.
Kamil zaczął mnie całować.. Szczerze, odpowiadało mi to bardzo. Kochałam.. Po prostu kochałam tego człowieka.. Po jakiś pięciu namiętnych i długich pocałunkach postanowiliśmy iść do sypialni.
BLOG JEST CAŁKOWITĄ FIKCJĄ LITERACKĄ
_____________________________________________
Obiecałam i jest.. Przyznam szczerze, że rozdział jest dzisiaj dzięki waszym prośbą. ;)
Następny tradycyjnie w piąteczek. Pozdrawiam.
Ty wiesz,że każdy mi sie podoba ; )/Wilkowa.
OdpowiedzUsuńPo prostu świetny ;))
OdpowiedzUsuńSuper ♥♥♥
OdpowiedzUsuńDalej♥♥♥
Heheszki zajebisty !!!!!!!!! :D Chcę więcej ;D A koniec ? Oh,CUDOWNY ! :D //Paula :* <3 ♥
OdpowiedzUsuńCiesze się, że się podoba.. Mam nadzieje, że wszystkim podoba się tak jak Tobie ! ;*
Usuńgood job :)
OdpowiedzUsuńGdzie jest nastepny? :(
OdpowiedzUsuń