Do
zobaczenia, Kamil. - Pomachałam mu zamykając dziwi od auta. Chłopak
odwzajemnił gest i odjechał. Poszłam w stronę uczelni, ponieważ
wysiadłam ulicę dalej.
-Eeej.. Olka ! Czekaj. - Usłyszałam, za plecami. Zobaczyłam Majkę, która biegła w moim kierunku.
-Hej Olka...- Zdyszana dziewczyna przywitała się dając mi buziaka w policzek.
-Żeby za mną tak chłopacy ganiali, jak ty... była bym prze szczęśliwa- zażartowałam.
-Jesteś ślepa !- Wrzeszczała.- Zresztą nie ważne. Wprowadzasz nową modę na gips ? - Było słychać, że jest bardzo zła..
-Chciała bym.. Złamałam rękę.. Nic wielkiego. - Uśmiechnęłam się, a Maja odwzajemniła. Po krótkiej ciszy, która zastała zapytałam :
-O co chodziło z tym „Jesteś ślepa !” - Zacytowałam, wymachując rękom.. To musiało wyglądać komicznie. Majka już nic nie odpowiedziała tylko pocałowała mnie w policzek na pożegnanie, i poszła. Poszłam dalej w kierunku uczelni. Przy wejściu zobaczyłam Łukasza. Podbiegłam do niego.
-Heeeeej. - Przedłużyłam, i wystawiłam rękę żeby się przytulić.
-Cześć.- Odepchnął mnie.
-Ej o co Ci chodzi ?!- Oburzyłam się.
-O nic.- Powiedział bez uczuć. Tak jak by to jak by nie był sobą.. znowu.. Uznałam, że nie ma sensu kontynuować tej rozmowy i odeszłam. Siedząc na wykładzie, myślałam o jednym; O co chodzi Łukaszowi?. Dręczyło mnie to.. Zajęcia skończyłam zajęcia o 18.
-Co ja tu będę robić 2 godziny? -Powiedziałam sama do siebie. Przez facetów wariuję !
Poczułam szarpanie za sweter. Odwróciłam się i zobaczyłam dziewczynkę o kasztanowych włosach. Pochyliłam się nad nią.
-Hej. Gdzie zgubiłaś mamę ? - Uśmiechnęłam się.
-Jest w domu, a mi się nudzi.- Tupnęła nogą.
-To ja mam dobry pomysł. Pójdziemy na lody, i na spacer. Co ty na to ? - Ponownie na mojej twarzy zawitał uśmiech.
-Super ! A jak się nazywasz ? - Nie znajoma dziewczynka odpowiedziała z entuzjazmem.
-Ola, a ty ?
-Alicja. To co idziemy ? - Chwyciła mnie za rękę. Nic nie odpowiedziałam, tylko ruszyłyśmy w stronę lodziarni. Czas nam minął, na zabawie lalkami. Uwielbiam powracać do dzieciństwa. Wspominać wspólne plażowanie z rodzinom. Przypominać sobie wygląd, śmiech i zapach taty.. Praktycznie codziennie od jego śmierci zadawałam sobie pytania „Dlaczego właśnie mój ojciec?!”...
Pomału dochodziła 20. Odprowadziłam Ale, i poszłam pod uczelnię. Miałam jeszcze chwilę czasu. Chciałam przeanalizować dlaczego Łukasz był taki chłodny.. Wyciągnęłam telefon. Weszłam w połączenia. Zobaczyłam, że chłopak dzwonił jakieś pół godziny po naszej rozmowie. Jedno jest pewne, ja wtedy spałam. Nie zdarzyłam dobrze przemyśleć sprawy. Usłyszałam charakterystyczni ryk silnika. Wiedziałam, że to Bednarek. Wsiadając do auta. Nie przywitałam się. Usłyszałam znajomy głos. Głos Korneli.
-To ty jesteś tą szczęściarą, którą potrącił mój brat ? - Wyczułam ,że Bednarki coś knują.
-Chyba męczennicą.. - Rodzeństwo zaśmiało się, a ja przewróciłam oczami.
Dojechaliśmy w ciszy pod mój blok. Wszystkie moje rzeczy był zapakowane w kartony, które leżały w „słynnym białym busie”.
-Idź z Kornelom na górę i sprawdź czy wszystko jest zapakowane.
-Jasne..- Grzecznie udałam się w stronę mojej klatki. Za mną szła siostra Bednarka.
Po chwili byłyśmy w mieszkaniu. Wryło mnie gdy zobaczyłam puste mieszkanie. Nie zdążyłam sobie nawet wszystkiego dobrze w głowie.. A tu kolejna przeprowadza.. W dodatku do Bednarka.. Tego Kamila Bednarka.. Zawszę był obiektem moich westchnień..
Chodziłyśmy z Kornelom po domu. Rodzeństwo spakowało wszystkie moje rzeczy.
-To jak, chyba wszystko? - Kornela zdawała się być dumna z samej siebie.
-Taak.- Uśmiechnęłam się.
-Skoro będziesz pomieszkiwać z moim bratem, nie pozwalaj mu gotować, nawet nie wiesz co... Przerwałam.
-Wiem, wiem... Rano robił jajecznicę.-Zaśmiałyśmy się.
-Eeej.. Olka ! Czekaj. - Usłyszałam, za plecami. Zobaczyłam Majkę, która biegła w moim kierunku.
-Hej Olka...- Zdyszana dziewczyna przywitała się dając mi buziaka w policzek.
-Żeby za mną tak chłopacy ganiali, jak ty... była bym prze szczęśliwa- zażartowałam.
-Jesteś ślepa !- Wrzeszczała.- Zresztą nie ważne. Wprowadzasz nową modę na gips ? - Było słychać, że jest bardzo zła..
-Chciała bym.. Złamałam rękę.. Nic wielkiego. - Uśmiechnęłam się, a Maja odwzajemniła. Po krótkiej ciszy, która zastała zapytałam :
-O co chodziło z tym „Jesteś ślepa !” - Zacytowałam, wymachując rękom.. To musiało wyglądać komicznie. Majka już nic nie odpowiedziała tylko pocałowała mnie w policzek na pożegnanie, i poszła. Poszłam dalej w kierunku uczelni. Przy wejściu zobaczyłam Łukasza. Podbiegłam do niego.
-Heeeeej. - Przedłużyłam, i wystawiłam rękę żeby się przytulić.
-Cześć.- Odepchnął mnie.
-Ej o co Ci chodzi ?!- Oburzyłam się.
-O nic.- Powiedział bez uczuć. Tak jak by to jak by nie był sobą.. znowu.. Uznałam, że nie ma sensu kontynuować tej rozmowy i odeszłam. Siedząc na wykładzie, myślałam o jednym; O co chodzi Łukaszowi?. Dręczyło mnie to.. Zajęcia skończyłam zajęcia o 18.
-Co ja tu będę robić 2 godziny? -Powiedziałam sama do siebie. Przez facetów wariuję !
Poczułam szarpanie za sweter. Odwróciłam się i zobaczyłam dziewczynkę o kasztanowych włosach. Pochyliłam się nad nią.
-Hej. Gdzie zgubiłaś mamę ? - Uśmiechnęłam się.
-Jest w domu, a mi się nudzi.- Tupnęła nogą.
-To ja mam dobry pomysł. Pójdziemy na lody, i na spacer. Co ty na to ? - Ponownie na mojej twarzy zawitał uśmiech.
-Super ! A jak się nazywasz ? - Nie znajoma dziewczynka odpowiedziała z entuzjazmem.
-Ola, a ty ?
-Alicja. To co idziemy ? - Chwyciła mnie za rękę. Nic nie odpowiedziałam, tylko ruszyłyśmy w stronę lodziarni. Czas nam minął, na zabawie lalkami. Uwielbiam powracać do dzieciństwa. Wspominać wspólne plażowanie z rodzinom. Przypominać sobie wygląd, śmiech i zapach taty.. Praktycznie codziennie od jego śmierci zadawałam sobie pytania „Dlaczego właśnie mój ojciec?!”...
Pomału dochodziła 20. Odprowadziłam Ale, i poszłam pod uczelnię. Miałam jeszcze chwilę czasu. Chciałam przeanalizować dlaczego Łukasz był taki chłodny.. Wyciągnęłam telefon. Weszłam w połączenia. Zobaczyłam, że chłopak dzwonił jakieś pół godziny po naszej rozmowie. Jedno jest pewne, ja wtedy spałam. Nie zdarzyłam dobrze przemyśleć sprawy. Usłyszałam charakterystyczni ryk silnika. Wiedziałam, że to Bednarek. Wsiadając do auta. Nie przywitałam się. Usłyszałam znajomy głos. Głos Korneli.
-To ty jesteś tą szczęściarą, którą potrącił mój brat ? - Wyczułam ,że Bednarki coś knują.
-Chyba męczennicą.. - Rodzeństwo zaśmiało się, a ja przewróciłam oczami.
Dojechaliśmy w ciszy pod mój blok. Wszystkie moje rzeczy był zapakowane w kartony, które leżały w „słynnym białym busie”.
-Idź z Kornelom na górę i sprawdź czy wszystko jest zapakowane.
-Jasne..- Grzecznie udałam się w stronę mojej klatki. Za mną szła siostra Bednarka.
Po chwili byłyśmy w mieszkaniu. Wryło mnie gdy zobaczyłam puste mieszkanie. Nie zdążyłam sobie nawet wszystkiego dobrze w głowie.. A tu kolejna przeprowadza.. W dodatku do Bednarka.. Tego Kamila Bednarka.. Zawszę był obiektem moich westchnień..
Chodziłyśmy z Kornelom po domu. Rodzeństwo spakowało wszystkie moje rzeczy.
-To jak, chyba wszystko? - Kornela zdawała się być dumna z samej siebie.
-Taak.- Uśmiechnęłam się.
-Skoro będziesz pomieszkiwać z moim bratem, nie pozwalaj mu gotować, nawet nie wiesz co... Przerwałam.
-Wiem, wiem... Rano robił jajecznicę.-Zaśmiałyśmy się.
OPOWIADANIE JEST CAŁKOWITĄ FIKCJĄ
___________________________________________________________________
Miał być wczoraj, ale w połowie miasta nie było prądu.. Mam nadziej ,że się spodoba.. Proszę o szczere opinie. :)
mega fajne co chwile się coś dzieje nie przynudzacie i to jest fajne wie czekam na kolejne rozdziały ^^ :D
OdpowiedzUsuńOco kaman Łukaszowi ? Jest pięknie kiedy kolejny?
OdpowiedzUsuńPodejrzewam, że dzisiaj albo jutro ;)
Usuń