czwartek, 18 lipca 2013

Rozdział 9

Siedzieliśmy i gadaliśmy do późna, w końcu czas przy czerwonym winie płynie tak szybko. Potrzebowaliśmy pogadać. W końcu kiedyś spędzaliśmy wszyscy razem każdy weekend, a teraz rzadko kiedy jestem w domu, ale nie przeszkadza mi to. Kocham koncertować.. Tylko brakuje mi czegoś.. A może kogoś bliższego niż siostra, czy mama ?

* Oczami Oli *
Obudził mnie alarm, który miała nastawiony na 7:15. Zdziwiłam się, byłam ubrana w jeansy i wczorajszą bluzkę. Wzięłam prysznic.. Chciałam wstać wcześniej wyszykować i dojechać do Wrocławia, ale chyba nic z tego nie wyjdzie..

Kochałam Polskę. Jednego dnia zimno, drugie ciepło. Ubrałam przewiewną tunikę i leginsy. Włosy upięłam w koczka. Kiedy wyszłam z pokoju, na stole w kuchni leżał talerz z tostami. Zza pleców usłyszałam Kornele.
- Ooo.. Wstałaś?.
- Tak. - Siadając do stołu, przeciągnęłam się. Byłam jeszcze lekko zaspana.
Dziewczyna usiadła naprzeciw mnie. Rozmawiałyśmy i jadłyśmy śniadanie, które przygotowała.
Po chwili przyszedł Kamil. Widać po nim, że wypoczynek mu służy. Wstał zadowolony.
- Co się tak cieszysz? - Zapytałam.
- Mam dobry humor i plan.
- Taaak ? Plan ? - Spojrzałam spod byka.
- Dokładnie tak. Wiem, że dzisiaj kończysz szybciej wykład. - Był dumny z siebie.
- Zamierzam spędzić ten czas z Łukaszem. - Byłam szorstka.
W końcu po długich namowach rodzeństwa Bednarków uległam. Z Kamilem umówiłam się o 16, bo wykład kończę o 14. Dwie godziny z Łukaszem wystarczą.
*
W końcu całą trójką dojechaliśmy do Wrocławia. Najpierw wysiadałam ja pod akademikiem. Rodzeństwo gdzieś pojechało. Sama nie wiem gdzie, nie chcieli nic powiedzieć.
Doszłam do głównego wejścia. Zobaczyłam Łukasza. Ewidentnie czekał na kogoś.. W głębi duszy byłam roztrzęsiona, nie widziałam co mam powiedzieć. Czułam się jak zagubione dziecko w markecie, lecz na zewnątrz miałam obojętną minę. Podeszłam do niego.
- Ej.. Słuchaj Łukasz głupio wyszło.. - Nie zdążyłam skończyć, bo chłopak mi przerwał.
- To raczej, ja powinienem Cie przeprosić. Głupio wyszło, w końcu się przyjaźnimy. Powinniśmy ufać Sobie nawzajem. Pójdziemy gdzieś po wykładzie ? Jeśli chcesz.. - Był wyraźnie skruszony.
- Jasne.
Umówiliśmy się przy głównym wejściu do akademika o 14.15. Poszliśmy na spacer i na małe zakupy do centrum handlowego. W jednym ze sklepów kupiliśmy sobie takie same bluzki z Bobem Marleyem. Bardzo lubię duże, męskie bluzki. Pomału dochodziła 16, musiałam iść.
Dotarłam na umówione miejsce spotkania z Kamilem. Po krótkiej chwili, zobaczyłam parkujące auto chłopaka.
- Hej. Mam nadzieje, że długo nie czekałaś.
- Nie, dopiero przyszłam. Gdzie jedziemy ? - Byłam podekscytowana.
- Zobaczysz. - Odwiązał bandanę ze szlufki od spodni. Poczułam „sławną” bandanę Bednarka na moich oczach.

BLOG JEST CAŁKOWITĄ FIKCJĄ LITERACKĄ
______________________________________
Zmieniłam trochę styl. Chyba będzie się lepiej czytać ;D Macie jakieś propozycje, co mogło by się wydarzyć ? ^^

3 komentarze:

  1. Hahaha wciągnełam się, sławna bandama xD haha kurde Ola! Nie rób mi tego , domagam się nowego :-D:-D <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo fajnie piszesz :D , tylko było by git gdybyś pisała dłuższe rozdziały

    OdpowiedzUsuń