Kiedy tak szłam i rozmyślałam, nie zauważyłam ,że wchodzę na ulicę. Poczułam dosyć mocne puknięcie. Upadłam na ziemię. Usłyszałam jak ktoś krzyczał
-Dziewczyno weszłaś mi pod koła. Życie Ci nie miłe? - Dało się wyczuć, że ten tajemniczy mężczyzna mówi to lekkim uśmiechem. Właściciel znajomego głosu podszedł do mnie. Pomógł mi wstać.
-Wsiadaj do auta. Zawiozę Cie do szpitala.- Kiedy to powiedział ujrzałam twarz jednego z moich ulubionych artystów. Był to Bednarek. Musiałam zacierać głowę.. Kamil ma ok.185 cm wzrostów, a ja nie całe 165..
-Ka-Ka-Kamil ?- Powiedziałam to z ledwością.
Nic już nie odpowiedział. Zaśmiał się tylko prowadząc mnie do auta. Do szpitala jest jakieś 20 min drogi, czyli 20 min w aucie z Bednarkiem..
-Przepraszam.- Wyjęłam.
-Em.. Rzecz biorąc jesteśmy równi po połowię.- Kiedy to mówił lekko się uśmiechnął. Mam nadzieje ,że nie będziesz miała mi tego za złe...
-Coś ty !! To chyba jeden z lepszych dni w moim życiu!- mówiłam to z takim entuzjazmem.. A Kamil patrzył się na mnie jak na wariatkę.- Zapowiadał się nudny dzień, a ty ? Proszę, poznałam mojego idola! Kurcze.. Zapomniałam się przedstawić. Ola Kazimierczuk. Wybacz, podałam bym rękę, ale..
-Hehe.. Jasne. Dojechaliśmy.
-Dzięki, za podwiezienie. Sama pewnie tukła bym się 2 h.. Kurcze.. Nie mam nawet w tej chwili nic przy sobie na czym mógł byś mi dać autograf.. To nic. Następnym razem.- Mówiąc to otworzyłam dziwi i wysiadłam. Kiedy zamierzałam zamknąć dziwi usłyszałam Kamila:
-Olu.. naprawdę myślisz ,że mógł bym zostawić Cię na pastwę losu? Idę z Tobą. Koniecznie muszę wiedzieć co Ci dolega.
-Eh... No dobra.- Z mojego głosu dało się usłyszeć ,że nie za bardzo tego chce.
-Ej, mała. Nie chcesz żeby Bednarek poszedł z Tobą do szpitala? - Powiedział zdziwiony machając brwiami.
-Hahah.. Nie chce ,żeby zaraz w telewizji mówili że Kamil Bednarek ma nową dziewczynę..
-Tym się już nie przejmuj.
Po chwili stałam już na rejestracji. Pani poprosiła o dowód. Po jakiejś godzinie usłyszałam głośne: Pani Aleksandra Kazimierczuk. Wstałam i skierowałam się do sali. Moim lekarzem okazała się być moja ciocia ! Zapomniałam ,że mieszka w okolicach Wrocławia i że pracuje akurat w tym szpitalu.
-Hej cioci..- Nie pewnie wydukałam.
-Ola ? Słonko co ty tu robisz ? - Ciotka odpowiedział ze zdziwieniem.
-Ehhh.. Miałam wypadek.. Raczej Bednarek uderzył mnie autem i upadłam.. Jakoś tak wyszło ,że akurat zagapiłam się na ulicę.. Błagam tylko nie dzwoń do mamy..Proszę.
-Olka.. A tak naprawdę? Dziecko i tak się dowiem i tak...
- Uwierz mi ciociu.. Sama jestem jeszcze w lekkim szoku, a poza tym bardzo boli mnie prawa ręka.
-Dobra.. Pogadamy później. Tymczasem pokaż rękę. Muszę ją obejrzeć.- Mówiąc te słowa ciocia podniosła delikatnie moją rękę.
-AAAA.. To boli !!!- Wywrzeszczałam na cały oddział z łzami w oczach.
-Kochanie wiem, ale muszę inaczej się nie dowiemy co i jak. - Powiedział bardzo troskliwie.
Basia tą pacjentkę na prześwietlenie.-Ciocia skierowała to do jakiejś pielęgniarki.
___________________________________________________________
Przepraszam ,że nie dodałyśmy nic wczoraj ,ale nie miałyśmy całego rozdziału. Bardzo nie chcemy dodawać nic na "odwal się". Gorąco zapraszamy do komentowania ! :)
Fajne rozdziały piszesz. Pisz dalej, interesujące jest to co piszesz. PZDR :*
OdpowiedzUsuń