Chodziłyśmy
z Kornelom po domu. Rodzeństwo spakowało wszystkie moje rzeczy.
-To jak, chyba wszystko? - Kornela zdawała się być dumna z samej siebie.
-Taak.- Uśmiechnęłam się.
-Skoro będziesz pomieszkiwać z moim bratem, nie pozwalaj mu gotować, nawet nie wiesz co... Przerwałam.
-Wiem, wiem... Rano robił jajecznicę.-Zaśmiałyśmy się.- W kuchni nad patelnią była przeraźliwie czarna chmura..
-Nasza kochana ciamajda.- Zaczęłyśmy jeszcze głośniej chichotać, bo przez te słowa Korneli, nie mogłam trafić kluczem do zamka.
-Co ty pijana jesteś ? Daj „kaleko”. - Roześmiana siostra Bednarka wzięła ode mnie klucze.. Bez rezultatu. Stałyśmy tak jeszcze chyba z 5 minut kiedy usłyszałyśmy męski, zachrypiały głos.
-Najadłyście się sera ? - Zdziwiony Bednarek,wyszarpał klucz z ręki młodszej siostry, i zamknął dziwi.- Jedziemy ! Szkoda czasu, na chichoty. Widać, że był lekko zdenerwowany.
**
W końcu dojechaliśmy. Kornela została w tyle z busem. Uznałam, że to będzie najlepszy moment, żeby pogadać z Kamilem.
-Kamil ? - Zapytałam nie pewnie.
-Tak. - Odpowiedział swoim męskim zachrypniętym głosem. Rozpływałam się w tym głosie. Po prostu byłam uzależniona.
-Czy wieczorem dzwonił mój telefon ? - Speszyłam się.
-Aaa.. Właśnie. Zapomniałem Ci powiedzieć. Dzwonił jakiś Łukasz, telefon mu się wcześniej rozładował czy coś..- Nie zdążył dokończyć – przerwałam mu.
-Bednarek. Nie pozwalaj sobie za dużo! Przez ciebie Łukasz jest na mnie wściekły. Pomyślał sobie, że sypiam z jakiś facetem który mnie bije. -Wywrzeszczałam. Naprawdę nie źle się wkurzyłam.
-Spokojnie. Chciałem dobrze.. A wyszło jak zawszę. - Ostatnich słów nie słyszałam, trzasnęłam drzwiami od auta. Skierowałam się w kierunku domu chłopaka. Usiadłam na ziemi i zaczęłam ryczeć. Sama nie wiem dlaczego. Z jednej strony to jemu powinno być smutno, czy coś .. A nie mi. Często nie rozumiałam samej siebie, i moich nastrojów. Może po prostu tęsknie za domem i to był odpowiedni moment, żeby wyrzucić złe emocje z siebie? Tylko dlaczego akurat musiałam nawrzeszczeć na Bednarka!? Klęłam pod nosem.
-Olka, wiem że jesteś na mnie wściekła, ale wulgaryzmy nie pomogą. - Zły Kamil zwrócił mi uwagę.
-Nie na Ciebie. - Chłopak zdecydowanie ożywił się. - Ale na cały świat.- Zaczęłam ryczeć. Kamil nic nie odpowiedział, tylko usiadł po mojej lewej stronie i przytulił mnie. Cały pachniał tak męsko.. Tak idealnie ! Siedzieliśmy tak jeszcze 10 min, czekając na Kornele.
* Oczami Kamila *
-Gołąbeczki, już jestem. - Zobaczyłem uradowaną siostrę.
-Ciiiii...- Dodatkowo położyłem palec na ustach, oznajmiając Korneli, że Ola zasnęła. Zaniosłem ją do sypialni i położyłem w łóżku, które zdążyło przesiąknąć jej pięknym kobiecym zapachem. Pachnie słodko, ale za razem drapieżnie i delikatnie. Coś cudownego. Miałem wielką nadzieje, że mi wybaczy. Patrzyłem na nią jeszcze przez chwilkę. To był naprawdę cudowny widok. Nie znałem jej długo, ale czułem ,że jest dla mnie naprawdę ważna osobą. Nie chce jej stracić..
Poszedłem do salonu.
-Co ty Kornela pakujesz się ? - Ze zdziwieniem zapytałem.
-Tak, jest już późno. - Uśmiechnęła się.
-Właśnie jest późno, nie pozwolę jechać Ci samej o tej porze. Przenocujesz u mnie.
-Skoro nalegasz. - Zaśmialiśmy się.
Siedzieliśmy i gadaliśmy do późna, w końcu czas przy czerwonym winie płynie tak szybko. Potrzebowaliśmy pogadać. W końcu kiedyś spędzaliśmy wszyscy razem każdy weekend, a teraz rzadko kiedy jestem w domu, ale nie przeszkadza mi to. Kocham koncertować.. Tylko brakuje mi czegoś.. A może kogoś bliższego niż siostra, czy mama ?OPOWIADANIE JEST CAŁKOWITĄ FIKCJĄ
_________________________________________________
I o to kolejny rozdział :D. Komentujcie, bo na prawdę nie wiem czy mam dalej pisać, czy się podoba ! :)
-To jak, chyba wszystko? - Kornela zdawała się być dumna z samej siebie.
-Taak.- Uśmiechnęłam się.
-Skoro będziesz pomieszkiwać z moim bratem, nie pozwalaj mu gotować, nawet nie wiesz co... Przerwałam.
-Wiem, wiem... Rano robił jajecznicę.-Zaśmiałyśmy się.- W kuchni nad patelnią była przeraźliwie czarna chmura..
-Nasza kochana ciamajda.- Zaczęłyśmy jeszcze głośniej chichotać, bo przez te słowa Korneli, nie mogłam trafić kluczem do zamka.
-Co ty pijana jesteś ? Daj „kaleko”. - Roześmiana siostra Bednarka wzięła ode mnie klucze.. Bez rezultatu. Stałyśmy tak jeszcze chyba z 5 minut kiedy usłyszałyśmy męski, zachrypiały głos.
-Najadłyście się sera ? - Zdziwiony Bednarek,wyszarpał klucz z ręki młodszej siostry, i zamknął dziwi.- Jedziemy ! Szkoda czasu, na chichoty. Widać, że był lekko zdenerwowany.
**
W końcu dojechaliśmy. Kornela została w tyle z busem. Uznałam, że to będzie najlepszy moment, żeby pogadać z Kamilem.
-Kamil ? - Zapytałam nie pewnie.
-Tak. - Odpowiedział swoim męskim zachrypniętym głosem. Rozpływałam się w tym głosie. Po prostu byłam uzależniona.
-Czy wieczorem dzwonił mój telefon ? - Speszyłam się.
-Aaa.. Właśnie. Zapomniałem Ci powiedzieć. Dzwonił jakiś Łukasz, telefon mu się wcześniej rozładował czy coś..- Nie zdążył dokończyć – przerwałam mu.
-Bednarek. Nie pozwalaj sobie za dużo! Przez ciebie Łukasz jest na mnie wściekły. Pomyślał sobie, że sypiam z jakiś facetem który mnie bije. -Wywrzeszczałam. Naprawdę nie źle się wkurzyłam.
-Spokojnie. Chciałem dobrze.. A wyszło jak zawszę. - Ostatnich słów nie słyszałam, trzasnęłam drzwiami od auta. Skierowałam się w kierunku domu chłopaka. Usiadłam na ziemi i zaczęłam ryczeć. Sama nie wiem dlaczego. Z jednej strony to jemu powinno być smutno, czy coś .. A nie mi. Często nie rozumiałam samej siebie, i moich nastrojów. Może po prostu tęsknie za domem i to był odpowiedni moment, żeby wyrzucić złe emocje z siebie? Tylko dlaczego akurat musiałam nawrzeszczeć na Bednarka!? Klęłam pod nosem.
-Olka, wiem że jesteś na mnie wściekła, ale wulgaryzmy nie pomogą. - Zły Kamil zwrócił mi uwagę.
-Nie na Ciebie. - Chłopak zdecydowanie ożywił się. - Ale na cały świat.- Zaczęłam ryczeć. Kamil nic nie odpowiedział, tylko usiadł po mojej lewej stronie i przytulił mnie. Cały pachniał tak męsko.. Tak idealnie ! Siedzieliśmy tak jeszcze 10 min, czekając na Kornele.
* Oczami Kamila *
-Gołąbeczki, już jestem. - Zobaczyłem uradowaną siostrę.
-Ciiiii...- Dodatkowo położyłem palec na ustach, oznajmiając Korneli, że Ola zasnęła. Zaniosłem ją do sypialni i położyłem w łóżku, które zdążyło przesiąknąć jej pięknym kobiecym zapachem. Pachnie słodko, ale za razem drapieżnie i delikatnie. Coś cudownego. Miałem wielką nadzieje, że mi wybaczy. Patrzyłem na nią jeszcze przez chwilkę. To był naprawdę cudowny widok. Nie znałem jej długo, ale czułem ,że jest dla mnie naprawdę ważna osobą. Nie chce jej stracić..
Poszedłem do salonu.
-Co ty Kornela pakujesz się ? - Ze zdziwieniem zapytałem.
-Tak, jest już późno. - Uśmiechnęła się.
-Właśnie jest późno, nie pozwolę jechać Ci samej o tej porze. Przenocujesz u mnie.
-Skoro nalegasz. - Zaśmialiśmy się.
Siedzieliśmy i gadaliśmy do późna, w końcu czas przy czerwonym winie płynie tak szybko. Potrzebowaliśmy pogadać. W końcu kiedyś spędzaliśmy wszyscy razem każdy weekend, a teraz rzadko kiedy jestem w domu, ale nie przeszkadza mi to. Kocham koncertować.. Tylko brakuje mi czegoś.. A może kogoś bliższego niż siostra, czy mama ?OPOWIADANIE JEST CAŁKOWITĄ FIKCJĄ
_________________________________________________
I o to kolejny rozdział :D. Komentujcie, bo na prawdę nie wiem czy mam dalej pisać, czy się podoba ! :)
Siemka <3 piszesz świetnie ! Rób to dalej , naprawdę :* nie mogę doczekać się następnego rozdziału ! :* bless <3
OdpowiedzUsuńHeyy..Ja chcę więcej wszystko przeczytałam w niecałą godzinę i zakochałam się...masz podobną wyobraźnię do mojej,bo też tak bym baardzo chciała :D
OdpowiedzUsuńPisz dalej !! Kochamm ♥♥
Ok, jestem. Przygotuj się na mege długi komentarz z masą moich przemyśleń.
OdpowiedzUsuńTo, co zobaczyłam jako pierwszej, akapity, a właściwie ich brak. Słonko, starczą dwie spacje przed i po myślniku:
akapit, myślinik, dialog, spacja, myślnik, spacja, tekst.
Gramatyka, czyli moja siostra numer dwa. Nie jestem aż taka marudna, by wytykać ci wszystkie twoje przewinienia. Tylko, błagam, zwracaj uwagę na rzeczy typu przecinki i odpowiednią odmianę.
Ortografia. Z nią nie jestem jakoś wyątkowo zżyta, lecz cenię ją nie mniej, niż gramatykę. U ciebie ona jest ok i w sumie nie mam się czego czepiać *nachmurza się*.
Często zdanie traci na moment sens. Zdaję mi się, że starasz się przekazać jak najwięcej, w jak najkrótszym zdaniu. I to jest błąd. Spokojnie, zdąrzysz ;)
Sama nie wiem, jak to określić, ale określenie "zamachać brwami" jest nie na miejscu. Może by tak.... Hmm...
Dobra, teraz trochę pozytywów, bo wyjdę na zrzędę. Opowiadanko jest ciekawe, nagłe zwroty akcji nie raz mnie na chwilę kołują, na szczęście mam bogatą wyobraźnię i szybko się odnajduję. Kiedy Olę potrącił samochów, wiedziałam, no poprostu wiedziałam, że to Kamil :D mogę tylko ci życzyć, droga autorko, weny i czasu. No i mnóstwa czytelników.
Pozdrawiam, Hironi. :*
Doobre dawaj dalej. ;) Kiedy nn?
OdpowiedzUsuń