W
ostatnim rozdziale :
- Mam wrażenie, że czego zapomniałam.. - Powiedziałam to przygryzając wargę.
- Najważniejszy jest portfel i telefon, resztę można kupić. - Uśmiechnął się. Cały Kamil, nie przejmował się niczym.. Za to go kochałam.
- To jedziemy ! - Wykrzyczałam. W tym samym czasie Kamil ruszył, a ja pomyślałam, że czekają nas 4 godziny jazdy.
- Aaa.. Ola, mam dla Ciebie niespodziankę. - Zwrócił głowię na moment w moim kierunku.
- Jaką ? - Automatycznie się ożywiłam.
- Zobaczysz na miejscu. - Mrugnął oczkiem.
- Jesteś wredny. - Zaśmiałam się, zresztą Kamil też.
Przez jakieś 2 godziny rozmyślaliśmy, żartowaliśmy i słuchaliśmy muzyki. O dziwo Kamil pozwolił mi włączyć jego płytę. Byłam tym MEGA miło zaskoczona, bo zawszę dostawał tzw. „szału”..
**
Chyba zasnęłam w aucie, bo byliśmy na jakimś postoju. Nie wiedziałam o co chodzi. Kamil siedział na masce auta. Narzuciłam na siebie płaszcz i wyszłam z auta.
- Kamil, co jest ? - Zapytałam spokojnym i zrównoważonym głosem, jeszcze bardzo zaspanym.
- Wstałaś ? Tak słodko spałaś, nie miałem serca Ciebie budzić.. - Przyciągnął mnie do siebie. Wtuliłam się w jego ciało i grubaśną kurtkę.
- Coś się stało ? - Zapytałam jeszcze raz, tym razem bardziej stanowczo.
- Zgubiliśmy drogę.. Tu nie ma zasięgu, a poza tym mamy pusty zbiornik paliwa. Zapomniałem zatankować. - Zwiesił głowę.
- Co ? - Wykrzyczałam, miałam już łzy w oczach.
- Spokojnie mamy Siebie nawzajem. - Spojrzeliśmy sobie prosto w oczy.
- Mówisz poważnie ? Utknęliśmy tutaj, a ty się śmiejesz ? - Teraz rozbudziłam się już całkowicie.
- Kochanie. - Przytulił mnie. - Przepraszam, ale ja po prostu musiałem Cie wkręcić.
- Ty draniu. - Uderzyłam go, otarłam łzy z oczu i zaśmiałam się. - Wiesz jak bardzo Cie kocham ? - Dodałam.
- Wiem. - Przytuliliśmy się. - A tak na serio zgubiliśmy drogę, miałem sprawdzić na internecie gdzie jesteśmy, ale te piękne widoki przemawiały do mnie. Te lasy pokryte śniegiem. Kiedy tak stałem tam – wskazał palcem na niewielką łąkę obok lasu. - przebiegały sarny.
- Masz rację jest naprawdę pięknie, ale musimy już jechać. - Zburzyłam mu bańkę mydlaną.
- Masz rację, siedzę tu już jakiś czas. - Wziął telefon i zobaczył jak mamy jechać. Prawdopodobnie Kamil źle skręcił.
W końcu dojechaliśmy na miejsce. Bednarek wynajął nam pokój w przytulnym hoteliku, było widać, że nie stawiają na jak największy zarobek tylko „domowe ciepło”.
- Kochanie, może ubierzesz płaszcz ? Jest zimno. - Mój opiekuńczy Kamil przyszedł do mnie na balkon. Posłusznie jak mała dziewczynka ubrałam swój gruby płaszcz.
- Pięknie co ?
- Bardzo. Możemy się jutro wybrać w góry, albo na narty. Jak wolisz.
- Aż tyle do wyboru.. - Staliśmy twarz w twarz, zaczęłam bawić się jego dredami. - I co mam wybrać ? Za bardzo mnie rozpieszczasz. - Nasze usta się zetknęły.
- Chciałem dać Ci to innego dnia, ale myślę, że teraz też jest dobry moment. Zamknij oczy. - Posłusznie zamknęłam oczy. Poczułam jak zapina na coś mojej szyi.. Naszyjnik ! Tylko z jakiej okazji ? Przecież już po świętach, a ja nie chciałam prezentu.
- Odtwórz oczy. - Moim oczom ukazał się przepiękny srebrny wisiorek. Teraz już takich nie robią, nie wiem skąd on go wytrzasnął.. Ale jest przepiękny ! Delikatny, dziewczyński, po prostu cudo !
- Mam wrażenie, że czego zapomniałam.. - Powiedziałam to przygryzając wargę.
- Najważniejszy jest portfel i telefon, resztę można kupić. - Uśmiechnął się. Cały Kamil, nie przejmował się niczym.. Za to go kochałam.
- To jedziemy ! - Wykrzyczałam. W tym samym czasie Kamil ruszył, a ja pomyślałam, że czekają nas 4 godziny jazdy.
- Aaa.. Ola, mam dla Ciebie niespodziankę. - Zwrócił głowię na moment w moim kierunku.
- Jaką ? - Automatycznie się ożywiłam.
- Zobaczysz na miejscu. - Mrugnął oczkiem.
- Jesteś wredny. - Zaśmiałam się, zresztą Kamil też.
Przez jakieś 2 godziny rozmyślaliśmy, żartowaliśmy i słuchaliśmy muzyki. O dziwo Kamil pozwolił mi włączyć jego płytę. Byłam tym MEGA miło zaskoczona, bo zawszę dostawał tzw. „szału”..
**
Chyba zasnęłam w aucie, bo byliśmy na jakimś postoju. Nie wiedziałam o co chodzi. Kamil siedział na masce auta. Narzuciłam na siebie płaszcz i wyszłam z auta.
- Kamil, co jest ? - Zapytałam spokojnym i zrównoważonym głosem, jeszcze bardzo zaspanym.
- Wstałaś ? Tak słodko spałaś, nie miałem serca Ciebie budzić.. - Przyciągnął mnie do siebie. Wtuliłam się w jego ciało i grubaśną kurtkę.
- Coś się stało ? - Zapytałam jeszcze raz, tym razem bardziej stanowczo.
- Zgubiliśmy drogę.. Tu nie ma zasięgu, a poza tym mamy pusty zbiornik paliwa. Zapomniałem zatankować. - Zwiesił głowę.
- Co ? - Wykrzyczałam, miałam już łzy w oczach.
- Spokojnie mamy Siebie nawzajem. - Spojrzeliśmy sobie prosto w oczy.
- Mówisz poważnie ? Utknęliśmy tutaj, a ty się śmiejesz ? - Teraz rozbudziłam się już całkowicie.
- Kochanie. - Przytulił mnie. - Przepraszam, ale ja po prostu musiałem Cie wkręcić.
- Ty draniu. - Uderzyłam go, otarłam łzy z oczu i zaśmiałam się. - Wiesz jak bardzo Cie kocham ? - Dodałam.
- Wiem. - Przytuliliśmy się. - A tak na serio zgubiliśmy drogę, miałem sprawdzić na internecie gdzie jesteśmy, ale te piękne widoki przemawiały do mnie. Te lasy pokryte śniegiem. Kiedy tak stałem tam – wskazał palcem na niewielką łąkę obok lasu. - przebiegały sarny.
- Masz rację jest naprawdę pięknie, ale musimy już jechać. - Zburzyłam mu bańkę mydlaną.
- Masz rację, siedzę tu już jakiś czas. - Wziął telefon i zobaczył jak mamy jechać. Prawdopodobnie Kamil źle skręcił.
W końcu dojechaliśmy na miejsce. Bednarek wynajął nam pokój w przytulnym hoteliku, było widać, że nie stawiają na jak największy zarobek tylko „domowe ciepło”.
- Kochanie, może ubierzesz płaszcz ? Jest zimno. - Mój opiekuńczy Kamil przyszedł do mnie na balkon. Posłusznie jak mała dziewczynka ubrałam swój gruby płaszcz.
- Pięknie co ?
- Bardzo. Możemy się jutro wybrać w góry, albo na narty. Jak wolisz.
- Aż tyle do wyboru.. - Staliśmy twarz w twarz, zaczęłam bawić się jego dredami. - I co mam wybrać ? Za bardzo mnie rozpieszczasz. - Nasze usta się zetknęły.
- Chciałem dać Ci to innego dnia, ale myślę, że teraz też jest dobry moment. Zamknij oczy. - Posłusznie zamknęłam oczy. Poczułam jak zapina na coś mojej szyi.. Naszyjnik ! Tylko z jakiej okazji ? Przecież już po świętach, a ja nie chciałam prezentu.
- Odtwórz oczy. - Moim oczom ukazał się przepiękny srebrny wisiorek. Teraz już takich nie robią, nie wiem skąd on go wytrzasnął.. Ale jest przepiękny ! Delikatny, dziewczyński, po prostu cudo !
-
Mama dała mi go kiedyś. Powiedziała, żebym dał go dziewczynie
mojego życia. Ja oddałem go mamię z powrotem. Powiedziałem wtedy,
że ma mi go dać wtedy kiedy moja dziewczyna się jej spodoba. W
wigilie byłaś to właśnie ty.
- Kamil ! Kochany jesteś !
- Podziękuj mojej mamię. - Przytuliliśmy się. - Wiesz ? Myślę, że mama dobrze wybrała.
- Nie Kamil.. Ty wybrałeś. - Zaśmieliśmy się.
- Idziemy na spacer ?
- Czemu nie. - Uśmiechnęłam się. BLOG JEST CAŁKOWITĄ FIKCJĄ LITERACKĄ ______________________________________
Co powiecie na taki dłuższy rozdział ? Miałam wenę, więc ją wykorzystałam. :D
Ten rozdział chciałam zadedykować Karolinie Witkowskiej, z okazji jej 13 urodzin ! Spełnienia marzeń! ;**
- Kamil ! Kochany jesteś !
- Podziękuj mojej mamię. - Przytuliliśmy się. - Wiesz ? Myślę, że mama dobrze wybrała.
- Nie Kamil.. Ty wybrałeś. - Zaśmieliśmy się.
- Idziemy na spacer ?
- Czemu nie. - Uśmiechnęłam się. BLOG JEST CAŁKOWITĄ FIKCJĄ LITERACKĄ ______________________________________
Co powiecie na taki dłuższy rozdział ? Miałam wenę, więc ją wykorzystałam. :D
Ten rozdział chciałam zadedykować Karolinie Witkowskiej, z okazji jej 13 urodzin ! Spełnienia marzeń! ;**
Świetny i taki długaśny.!!:) Czekam na kolejny. :)
OdpowiedzUsuńMam nadzieje, że za bardzo nie przyzwyczaicie się do długich rozdziałów :P
UsuńOooo jak słodko. :))) Czekam na nn
OdpowiedzUsuńO rany , rany *.* czekam na następny ;* / iza
OdpowiedzUsuńKiedy nn ?
OdpowiedzUsuń