wtorek, 20 sierpnia 2013

Rozdział 17

W ostatnim rozdziale :

- Idziemy na spacer ?
- Czemu nie. - Uśmiechnęłam się.
Kamil związał dredy w kitkę, nałożył czapkę i dodatkowo nałożył kaptur. Nie chciał być rozpoznany. Chociaż nie widziałam potrzeby, aż takiego maskowania się. Przecież jest grudzień, szybko robi się ciemno, ale przezorny zawsze ubezpieczony.
Poszliśmy na deptak. Złapaliśmy się za rękę i tak spacerowaliśmy.
- Kocham wieczorne spacery.
- Ja też. Po nocy trudniej mnie rozpoznać. - Pomachał brwiami, zawsze doprowadzało mnie to do śmiechu.
Nastała cisza.
- Kamil ? -Spojrzałam na niego.
- Tak.
- Kocham Cie. - Nic nie odpowiedział. Zniżył się do mojego wzrostu – pocałowaliśmy się.
**
- Zimno Ci co ?
- Trochę. - Cała się trzęsłam, on nic nie mówiąc zdjął swój ocieplacz i nałożył na mnie.
- Ale Kamil, przeziębisz się ! - Zaczęłam się wyrywać.
- Nie marudź. - Uśmiechał się do mnie. Wróciliśmy do hotelu, po drodze kilka fanek złapało Kamila. Rozdał kilka autografów.
- Dobranoc złotko. - Po wypowiedzianych słowach Kamil wtulił się we mnie i zasnął. Jak małe dziecko. Ja jeszcze chwilkę rozmyślałam.
**
- Ola idziemy ?
- Możemy iść, ale gdzie ? -
Poczułam „sławną” bandanę Bednarka na moich oczach, przyzwyczajam się już do tego.
- Kamil, co ty knujesz ? - Zaczął ubierać mi płaszcz.
- Zobaczysz, na pewno będziesz zadowolona. - Zaczął się śmiać.
- Wiem, to Kamil.. Wiem. - Czułam, że chłopak na mnie patrzy, dlatego z ust zrobiłam, tzw „dzióbek”. Kamil zrozumiał o co mi chodzi i szybko dał mi buziaka.
**
- Jesteśmy na miejscu. - Usłyszałam od Kamila.
- Zdejmij chustę. - Usłyszałam męski głos, to nie był głos Kamila.. Wydawał się bardzo znany. Tylko kto to ?!
Zdjęłam opaskę, moim oczom ukazał się Łukasz ! Rzuciłam mu się na szyję. Tak długo się nie widziałam z Kamilem i Łukaszem, aż teraz mam ich dwóch.. Na wyłączność.
- No hej. - Łukasz dał mi buziaka w policzek.
- To ja wam nie przeszkadzam. - Kamil gdzieś poszedł.
- Jejkuś. Łukasz. - Jeszcze mocniej się do niego przytuliłam.
- Spokojnie, nigdzie nie uciekam. - Zaśmiał się. W końcu zrozumiałam, że ten chłopak też jest dla mnie ważny.
- Idziemy się przejść ? - Łukasz zaproponował.
- Pewnie.
**
- Idzie nam całkiem nieźle. - Zaśmiał się.
- To najważniejsze. Przemyślałeś powrót do Polski ? - Zapytałam z nadzieją w głosie.
- Tak przemyślałem.. - Ożywiłam się. - I nie zapowiada się na to, żebym tu wróciła na stałe.. - Przytulił mnie.
- Che Ci kogoś przedstawić. - Szczerze ? Przywykłam już do tego.
- A kogo ? - Złapałam go za rękę, jednak on dziwnie się wymigiwał..
- Mojego chłopaka.. - Automatycznie zrobiłam się czerwona jak burak. Zrozumiałam dlaczego się tak wywijał.
**
- Ola. To jest Marcin.
- Hej. - Podałam mu rękę. - Cześć. - On odwzajemnił gest. -
 Idziemy do restauracji ? - Zapytałam. 
Chłopaki popatrzeli na siebie, nawzajem :
 
- Czemu nie. - Odpowiedzieli chórem. 

     BLOG JEST CAŁKOWITĄ FIKCJĄ LITERACKĄ

    _____________________________________________
    Co powiecie na taki zwrot akcji ? Myślę, że się nie spodziewaliście. Szczerze ? Ja też nie, ale jednak muszę jakoś powstrzymać Olkę xD Hahah..

3 komentarze:

  1. Noo.. Wow Homoseksualiści nie spodziewałam się tego. :o Rozdział megaaa.!! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiesz co ja bym na jej miejscu zrobiła to samo. ; ) / Wilkowa.

    OdpowiedzUsuń
  3. Kiedy dodasz kolejny??

    OdpowiedzUsuń