W
ostatnim rozdziale :
*20 minut później*- Eej ! Chodźcie, pierwsza gwiazdka ! - Kamil i Kondrad jak zgodni bracia wykrzyczeli w tym samym momencie.
- Idziemy chłopy ! - Mama Bednarków oznajmiła.
*
Przyszła pora na składanie życzeń. P. Ela podała mi talerzyk z opłatkiem, wzięłam jeden nie wielki kawałeczek. Stanęłam z tyłu. Czułam się jakoś nieswojo. Zaczęłam wspominać, przypomniałam sobie wspólne święta z całą moją rodziną.. A teraz ? Teraz czuje się nieswojo.. Pewnie przesadzam.
- Ola. - Usłyszałam jak przez mgłę. - Ola, kochanie. - „Ocknęłam się”. Mówił do mnie Kamil. - Dlaczego stanęłaś tak daleko od nas ? Coś nie tak ? - Troskliwie starał się znaleźć jakąś odpowiedź.
- Nie.. Coś ty, wszystko dobrze. - Wtuliłam się w jego mięśnie. Złożyliśmy sobie życzenia, zresztą rodziny zrobiliśmy to samo.
-Kamil mogę prosić Cie na momencik ? - Usłyszałam głos Pani Eli.
- Tak mamo już idę. - „Odlepił się „ode mnie i poszedł za mamą do innego pokoju.
Osobiście nie wiedziałam o co chodzi, pewnie za jakiś czas się przekonam.
Po jakiś 10 minutach Bednarkowie wrócili do pokoju.
- To jak prezenty ?! - Wykrzyczał podekscytowany Kondzio.
- Właśnie prezenty ! My z Olą pójdziemy po nie do auta. - Puścił do mnie oczko i pociągnął za rękę.
- Ale Kamil przecież ja nic nie mam. - Wyszeptałam kiedy ubierał mi płaszcz.
- Ty nie, ale ja tak. - Uśmiechnął się i pomachał brwiami.
- Co ty knujesz ? - Puknęłam go w ramię.
- Kupiłem prezenty już jakiś czas temu, przecież nikt się nie dowie, że ja je wybierałem. - Przytuliłam go. * 2 dni później *Na twarzy poczułam dotyk. Otworzyłam oczy. Kamil gilgotał mnie dredami.
- Dzień dobry kochanie. - Pocałował mnie w czoło.
- Jest wpół do piątej, dlaczego tak wcześnie ? - Usiadłam na łóżku, a Bednarek opiekuńczo mnie objął.
- Nie pamiętasz ? Jedziemy do Zakopanego, żeby spędzić tam sylwester. - Przytulił mnie jeszcze bardziej. Zrobiłem Ci kawę.
- Dasz mi minutkę na ogarnięcie ? - Uśmiechnęłam się.
- Yhym. - Pocałował mnie w czoło. * Godzina później *- Mam wrażenie, że czego zapomniałam.. - Powiedziałam to przygryzając wargę.
- Najważniejszy jest portfel i telefon, resztę można kupić. - Uśmiechnął się. Cały Kamil, nie przejmował się niczym.. Za to go kochałam.
- To jedziemy ! - Wykrzyczałam.
BLOG JEST CAŁKOWITĄ FIKCJĄ LITERACKĄ __________________________________
*20 minut później*- Eej ! Chodźcie, pierwsza gwiazdka ! - Kamil i Kondrad jak zgodni bracia wykrzyczeli w tym samym momencie.
- Idziemy chłopy ! - Mama Bednarków oznajmiła.
*
Przyszła pora na składanie życzeń. P. Ela podała mi talerzyk z opłatkiem, wzięłam jeden nie wielki kawałeczek. Stanęłam z tyłu. Czułam się jakoś nieswojo. Zaczęłam wspominać, przypomniałam sobie wspólne święta z całą moją rodziną.. A teraz ? Teraz czuje się nieswojo.. Pewnie przesadzam.
- Ola. - Usłyszałam jak przez mgłę. - Ola, kochanie. - „Ocknęłam się”. Mówił do mnie Kamil. - Dlaczego stanęłaś tak daleko od nas ? Coś nie tak ? - Troskliwie starał się znaleźć jakąś odpowiedź.
- Nie.. Coś ty, wszystko dobrze. - Wtuliłam się w jego mięśnie. Złożyliśmy sobie życzenia, zresztą rodziny zrobiliśmy to samo.
-Kamil mogę prosić Cie na momencik ? - Usłyszałam głos Pani Eli.
- Tak mamo już idę. - „Odlepił się „ode mnie i poszedł za mamą do innego pokoju.
Osobiście nie wiedziałam o co chodzi, pewnie za jakiś czas się przekonam.
Po jakiś 10 minutach Bednarkowie wrócili do pokoju.
- To jak prezenty ?! - Wykrzyczał podekscytowany Kondzio.
- Właśnie prezenty ! My z Olą pójdziemy po nie do auta. - Puścił do mnie oczko i pociągnął za rękę.
- Ale Kamil przecież ja nic nie mam. - Wyszeptałam kiedy ubierał mi płaszcz.
- Ty nie, ale ja tak. - Uśmiechnął się i pomachał brwiami.
- Co ty knujesz ? - Puknęłam go w ramię.
- Kupiłem prezenty już jakiś czas temu, przecież nikt się nie dowie, że ja je wybierałem. - Przytuliłam go. * 2 dni później *Na twarzy poczułam dotyk. Otworzyłam oczy. Kamil gilgotał mnie dredami.
- Dzień dobry kochanie. - Pocałował mnie w czoło.
- Jest wpół do piątej, dlaczego tak wcześnie ? - Usiadłam na łóżku, a Bednarek opiekuńczo mnie objął.
- Nie pamiętasz ? Jedziemy do Zakopanego, żeby spędzić tam sylwester. - Przytulił mnie jeszcze bardziej. Zrobiłem Ci kawę.
- Dasz mi minutkę na ogarnięcie ? - Uśmiechnęłam się.
- Yhym. - Pocałował mnie w czoło. * Godzina później *- Mam wrażenie, że czego zapomniałam.. - Powiedziałam to przygryzając wargę.
- Najważniejszy jest portfel i telefon, resztę można kupić. - Uśmiechnął się. Cały Kamil, nie przejmował się niczym.. Za to go kochałam.
- To jedziemy ! - Wykrzyczałam.
BLOG JEST CAŁKOWITĄ FIKCJĄ LITERACKĄ __________________________________
Ty wiesz,ze każdy rozdział mi sie podoba. :)/Wilkowa. ;)
OdpowiedzUsuńHaha , w 100% potwierdzam komentarz u góry ! 'każdy rozdział mi się podoba ' ;) czeeeekam na następne ! ;* bless <3 / iza.
OdpowiedzUsuńZgadzam sie z komentarzami powyzej twoj blog poprostu jest swietny nie moge sie doczekac nastepnego
OdpowiedzUsuńPopieram wszystkie komentarze powyżej.!!! ;) Blog jest świetny.!! :) Czekam na kolejny.! ;)
OdpowiedzUsuńOmomom... Oto Hironi przybuwa, wcinająć tosty z Nutellą i pijąc kakao.
OdpowiedzUsuńNo więc, Kamil jest taaaki słodki. Och, wiecie o tym? No to, Ola jest taaaka kochana... To też wiecie? Ech.
Ciekawa jestem sylwestra. Na tych imprezach zawsze tyle się dzieje... Taa. Tylko, żeby bohaterowie nie przesadzili! Bo jeszcze jakiś dzieciaks ię pojawi w tym opowiadanku ;) Ach, jakie myśli.
No i ciekawi mnie, po kiego matka wywlokła Kamila? Co mu powiedziała? "Kamil, stać cię na lepszą dziewczynę... Ona jest okropna... Bla bla... Nie lubię jej." Nie no, żart. Jak nie lubić Oli?!
To tyle, żegna się z państwem Hironi
Dodasz dzisiaj kolejny???
OdpowiedzUsuńMam nadzieje, że tak :D
Usuń